
Konie Huculskie
program ochrony zasobów genetycznych

program ochrony zasobów genetycznych

nauczanie z indywidualnym podejściem

Skuteczny trening koni z dojazdem do stajni

Przyjechaliśmy w Świętokrzyskie trochę bez planu, trochę z przypadku… i wszystko wskazuje na to, że już tu zostaniemy. Raczej nikt się nas stąd szybko nie pozbędzie 😉
Paweł jest z Myślenice – miejsca, gdzie piesi wchodzą na pasy z odwagą godną kaskadera. Po latach spędzonych na Podhalu przesiąkł jednak góralskim klimatem tak bardzo, że niektórzy twierdzą, że to on jest u nas „tym prawdziwym góralem”.
Paweł to klasyczna złota rączka – naprawi wszystko, co się da (a czasem nawet to, czego się nie da). Ogarnia sprzęty, maszyny i nasz ciągnik, który – umówmy się – ma swoje humory. Latem natomiast znika w akcji „siano”, czyli organizuje zapasy dla koni na cały rok. No i co najważniejsze – dzielnie znosi moje pomysły hodowlane, cierpliwie czekając, aż okaże się, że jednak miałam rację… albo że znowu coś wymyśliłam 😄
pochodzi spod samego Giewontu, więc dla bezpieczeństwa lepiej jej nie drażnić. Z Zakopanego przywiozła nie tylko wspomnienia, ale też góralski charakter (i teoretycznie ciupagę 😏). Od dziecka marzyła o własnym koniu – nie plastikowym z jarmarku, tylko takim prawdziwym, jak u Zorro. No i jak widać – marzenia się spełniają, zwłaszcza jeśli doda się do nich upór i konsekwencję.
Z wykształcenia technik żywienia, z wyboru – koński człowiek. Przygodę z końmi zaczęła w 2010 roku, a od 2013 prowadzi własną przydomową stajnię. Po drodze zdobyła sporo praktycznych umiejętności: pracuje z końmi (i kozami) także od strony behawioralnej, ogarnia podstawową diagnostykę, dopasowanie sprzętu (siodła, ogłowia, kiełzna), a nawet sama zajmuje się kopytami swoich zwierząt.
Ukończyła kurs pracy ze zwierzętami metodą pozytywnego wzmocnienia (R+), dlatego stawia na spokojną, świadomą współpracę zamiast „siłowego” podejścia. Bo według niej najlepszymi nauczycielami i tak są konie – trzeba je tylko uważnie obserwować i nauczyć się je „czytać”.
A książki o jeździectwie? Cóż… są wszędzie. Naprawdę wszędzie.